Najpierw jeden oferent. Potem najem bez przetargu. Kulisy przekazania hrubieszowskiego POZ


Ostrzegaliśmy przed tym scenariuszem od dawna. Kiedy na łamach portalu „Konkretnie” obnażaliśmy anatomię cichej prywatyzacji Podstawowej Opieki Zdrowotnej w hrubieszowskim szpitalu, władza nabierała wody w usta i próbowała uśpić czujność mieszkańców. Dziś wszystko stało się jasne. Już siódmego sierpnia 2026 roku o godzinie 10:00 odbędzie się zwołana w trybie pilnym sesja nadzwyczajna Rady Powiatu. To właśnie tam ma dokonać się przekazanie w prywatne ręce jednego z najbardziej stabilnych finansowo obszarów działalności szpitala. Redakcja portalu dotarła do niezwykle istotnych dokumentów pozwalających odtworzyć kulisy całego procesu. Najpierw przeprowadzono konkurs na świadczenia, którego zasady budzą fundamentalne wątpliwości prawne pod kątem uczciwej konkurencji, a teraz na biurka radnych trafiają uchwały o przekazaniu zwycięzcy lukratywnych lokali bez przetargu na okrągłą dekadę.

Przekazanie publicznego majątku i usług w prywatne ręce zawsze powinno odbywać się w warunkach absolutnej transparentności. Kiedy w grę wchodzi ochrona zdrowia mieszkańców i infrastruktura budowana z ich podatków, przejrzystość to fundament. W Hrubieszowie ten fundament właśnie mocno zawirował.

Konkurs, który drastycznie zawężał konkurencję

Aby w pełni zrozumieć mechanizm tej operacji, musimy spojrzeć na chronologię wydarzeń. Konkurs na świadczenia nie był wcale początkiem. Zanim w ogóle przystąpiono do wyłonienia podmiotu mającego przejąć hrubieszowski POZ, byliśmy świadkami politycznych przepychanek na szczeblu powiatowym. Najpierw podjęto nieudaną próbę przeforsowania uchwały otwierającej drogę do prywatyzacji, a niedługo potem z sukcesem ponowiono ten atak. Dopiero na tak przygotowanym gruncie władze szpitala ogłosiły konkurs. Włodarze argumentują dzisiaj, że wyłonienie operatora odbyło się w drodze rynkowej rywalizacji. Z treści ogłoszenia konkursowego nic takiego jednak nie wynika. Dokładna analiza wskazuje na jeden bardzo konkretny i wysoce kontrowersyjny zapis, który w naszej ocenie drastycznie ogranicza konkurencję i budzi poważne wątpliwości prawne w świetle zasady równego traktowania podmiotów gospodarczych.

W rozdziale drugim dotyczącym wymagań wobec oferentów wpisano warunek, który wprost i głęboko ingeruje w strukturę właścicielską podmiotu stającego do konkursu. Zapis ten wymaga, aby oferent:

„…zagwarantował osobiste wykonywanie świadczeń oraz posiadanie specjalizacji w specjalności medycyna rodzinna przez wspólników posiadających osobno bądź łącznie co najmniej 51% udziałów lub członków zarządu stanowiących co najmniej 51% składu zarządu…”.

Taki wymóg stanowi w ocenie ekspertów rażące odstępstwo od standardów z kilku bardzo poważnych powodów.

Po pierwsze jest to uderzenie w zasadę uczciwej konkurencji. Wymaganie, by większość właścicieli lub większość członków zarządu posiadała specjalizację z medycyny rodzinnej i osobiście wykonywała świadczenia, wydaje się całkowicie nieproporcjonalne do przedmiotu zamówienia. Taki warunek eliminuje z rynku niemal wszystkie większe podmioty lecznicze, przychodnie i centra medyczne zarządzane przez menedżerów, w których lekarze są po prostu wysoko wykwalifikowanym personelem, a nie większościowymi udziałowcami spółki.

Po drugie zapis ten nie ma twardego oparcia w nadrzędnych wymogach systemowych. Ustawa o podstawowej opiece zdrowotnej oraz wytyczne NFZ wymagają od placówki medycznej udokumentowania odpowiedniego potencjału kadrowego oraz sprzętowego. Prawo w żaden sposób nie uzależnia możliwości realizacji świadczeń POZ od tego, czy lekarz rodzinny jest jednocześnie głównym właścicielem bądź prezesem podmiotu leczniczego. Placówka ma obowiązek zabezpieczyć pacjentom dostęp do specjalisty, a wewnętrzna struktura korporacyjna samej firmy nie ma dla NFZ znaczenia.

Po trzecie w publicznych konkursach na świadczenia medyczne w innych jednostkach standardowym zapisem jest wymóg „zapewnienia” lub „dysponowania” osobami o odpowiednich kwalifikacjach. Nakładanie wymogu osobistego wykonywania świadczeń przez samych wspólników lub zarząd jest prawnym ewenementem.

Z punktu widzenia przejrzystości życia publicznego zawężenie dostępu do zamówienia w sposób, który nie jest niezbędny do prawidłowego wykonania umowy, może rodzić pytania, czy kryteria nie zostały skonstruowane w sposób odpowiadający określonemu modelowi działalności. W przypadku oprotestowania tego typu dokumentacji przez odrzucone z góry podmioty mogłoby stanowić podstawę do kwestionowania prawidłowości procedury.

Jeden oferent i brak rynkowej rywalizacji

Efekt tak skonstruowanych wymogów był do przewidzenia. W konkursie ofert udział wzięła jedynie spółka Dobre Zdrowie Sp. z o.o. i to ona ma przejąć świadczenia. Czy to naprawdę tylko zaskakujący zbieg okoliczności sprawił, że do rywalizacji o niezwykle lukratywny i stabilny rynek pacjentów w powiecie hrubieszowskim nie stanęły inne podmioty medyczne? Biorąc pod uwagę opisywane wyżej filtry w dokumentacji konkursowej, trudno się temu zjawisku dziwić. Możliwość realnej konkurencji została znacząco ograniczona jeszcze na etapie czytania wymagań.

Zwieńczenie układanki, czyli najem bez przetargu na 10 lat

Konkurs na świadczenia to jednak tylko pierwsza część tej operacji. Druga odsłona rozgrywa się właśnie w Radzie Powiatu. Na biurka radnych trafiły dwa druki, które mają ostatecznie usankcjonować przekazanie publicznych nieruchomości wybranej spółce. Druk numer 1 dotyczy ponad 200 metrów kwadratowych w budynku Przychodni Rejonowej przy ulicy Mickiewicza w Hrubieszowie. Druk numer 2 to z kolei oddanie ponad 137 metrów kwadratowych Wiejskiego Ośrodka Zdrowia w Teratynie.

Obie uchwały nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do zamiaru władz powiatu. Paragraf pierwszy każdej z tych uchwał stanowi wprost, że Rada Powiatu wyraża zgodę na oddanie tych nieruchomości w najem w trybie bezprzetargowym na okres 10 lat na rzecz Dobre Zdrowie Sp. z o.o.

Zgodnie z zasadami dbałości o finanse publiczne, z punktu widzenia gospodarności naturalnym rozwiązaniem byłoby przeprowadzenie przetargu pozwalającego uzyskać najlepszą ofertę dla zmagającego się z długami szpitala. Tutaj przetargu na wynajem lokali nie będzie. Włodarze postanowili skorzystać z wyjątku przewidzianego w przepisach i wprost w uchwale wskazują konkretną firmę. Na szczególną uwagę zasługuje również czas trwania tej dzierżawy. Obecna ekipa rządząca oddaje publiczne przychodnie na całą dekadę, ograniczając możliwość swobodnego podejmowania decyzji przez przyszłe władze powiatu.

Alibi z Rady Społecznej i tryb nagły

Uzasadnienia obu uchwał wspierają się pozytywną opinią Rady Społecznej hrubieszowskiego szpitala. Redakcja dotarła jednak do bardzo istotnego szczegółu. Rada Społeczna nie została zwołana ponownie po rozstrzygnięciu konkursu, w którym jedyną ofertę złożyła spółka Dobre Zdrowie. Oznacza to w praktyce, że koalicja rządząca w powiecie bazuje na starej opinii tego gremium, wydanej przed rozstrzygnięciem konkursu.

Najbardziej uderzający w całej sprawie jest sam tryb procedowania. Zamiast szerokich konsultacji społecznych, podczas których dyrekcja musiałaby odpowiedzieć na trudne pytania dotyczące niezwykłych kryteriów w konkursie i braku świeżej opinii Rady Społecznej, koalicja rządząca wrzuca projekty na sesję nadzwyczajną. Tryb nadzwyczajny w praktyce znacząco skraca czas na analizę dokumentów zarówno radnym, jak i mediom oraz mieszkańcom zainteresowanym sprawą.

Prywatyzacja zysków, uspołecznianie strat

Oddanie POZ w prywatne ręce to proces, który w ocenie wielu ekspertów i obseratorów może okazać się niekorzystne ekonomicznie dla zadłużonego szpitala. Podstawowa Opieka Zdrowotna finansowana ze stałej stawki kapitacyjnej to w wielu publicznych placówkach jedyne stabilne i pewne źródło dochodu. Te pieniądze pozwalały szpitalom łatać dziury na innych oddziałach.

W Hrubieszowie postanowiono ten dochodowy filar odciąć od krwiobiegu szpitala i oddać podmiotowi prywatnemu. Szpitalowi zostanie suchy czynsz za wynajem lokali bez przeprowadzenia licytacji przetargowej, a ewentualne zyski z realizacji kontraktu będą osiągane przez prywatny podmiot. Pozbywanie się stabilnej gałęzi w sytuacji kłopotów finansowych całego szpitala to proces, w którym zyski ulegają prywatyzacji, a koszty i straty pozostają zmartwieniem podatników. Zastosowane przy tym wszystkim filtry konkursowe jedynie potęgują pytania dotyczące sposobu przygotowania całej procedury zarządzania tą publiczną placówką.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry