Bezczelność władz powiatu w Hrubieszowie sięgnęła zenitu!


To, co wydarzyło się na dzisiejszej nadzwyczajnej sesji Rady Powiatu w Hrubieszowie, z pewnością przejdzie do niechlubnej historii lokalnego samorządu. Decyzja o przekazaniu w prywatne ręce na całą dekadę działalności Podstawowej Opieki Zdrowotnej została ostatecznie przypieczętowana. Jednak to nie sam wynik głosowania budzi największe oburzenie, lecz styl, w jakim koalicja rządząca oraz dyrekcja szpitala potraktowały opozycję, zasady transparentności i samych mieszkańców. Zamiast merytorycznej debaty o publicznym majątku zobaczyliśmy pokaz siły: najpierw odmowę udzielenia odpowiedzi na część pytań przed głosowaniem, a następnie głosami większości zakończenie dyskusji. Radni mieli więc decydować o sprawie na 10 lat, nie znając odpowiedzi na pytania, które sami uznali za istotne.

Ostrzegaliśmy przed tym scenariuszem od dawna, punktując na łamach portalu „Konkretnie” liczne kontrowersje związane z konkursem, w którym jedyną ofertę złożyła spółka Dobre Zdrowie. Dzisiejsza sesja z 7 sierpnia 2026 roku miała być miejscem, w którym włodarze ostatecznie rozwieją te wątpliwości przed podjęciem wiążącej decyzji. Stało się jednak dokładnie odwrotnie.

Niewygodne pytania, na które zabrakło odpowiedzi

Kiedy na sali obrad radni opozycyjni zaczęli zadawać szczegółowe i bardzo precyzyjne pytania Zarządowi Powiatu oraz dyrektorowi SPZOZ Arkadiuszowi Bratkowskiemu, atmosfera natychmiast zgęstniała. Pytania dotyczyły absolutnie kluczowych aspektów całej procedury, które redakcja portalu opisywała w ostatnich dniach.

Radni chcieli dowiedzieć się między innymi:

  • Dlaczego dzierżawa niezwykle atrakcyjnych lokali w Hrubieszowie i Teratynie jest planowana bez przetargu aż na 10 lat, co drastycznie ogranicza możliwości decyzyjne przyszłych władz powiatu?
  • Z jakiego powodu w dokumentacji konkursowej znalazł się warunek dotyczący struktury właścicielskiej lub składu zarządu oferenta, który mógł istotnie ograniczyć krąg podmiotów zdolnych do złożenia oferty?
  • Dlaczego całą dokumentację konkursową przygotowywała zewnętrzna kancelaria prawna i jakie dokładnie koszty poniosły z tego tytułu zadłużony szpital oraz powiat?

Są to pytania elementarne, na które każdy radny mający podnieść rękę za oddaniem publicznego majątku, powinien usłyszeć odpowiedź.

Alibi na piśmie, czyli głosujcie w ciemno

Reakcja dyrektora Arkadiusza Bratkowskiego na te pytania była znamienna. Zamiast udzielić merytorycznych, popartych dokumentami odpowiedzi bezpośrednio na sali obrad, dyrektor ostentacyjnie oświadczył, że na zadane pytania odpowie na piśmie i puścił mównicę.

Problem polega na tym, że pisemne odpowiedzi miałyby trafić do radnych już po zakończeniu sesji i po przeprowadzonym głosowaniu. Wymaganie od radnych, by podejmowali decyzję w ciemno, bez poznania kluczowych dla sprawy faktów i kosztów zewnętrznych kancelarii prawnych, zaprzecza idei jakiejkolwiek kontroli nad publicznymi funduszami. To tak, jakby poprosić kogoś o podpisanie weksla in blanco z obietnicą, że kwota zostanie wpisana później.

Knebel dla opozycji i dramatyczny protest

Wtedy nastąpił moment, który najlepiej pokazuje sposób procedowania tej sprawy. Zamiast poczekać na odpowiedzi i pozwolić radnym kontynuować pytania, starosta Kuropatwa złożył formalny wniosek o zakończenie dyskusji, który posłuszny przewodniczący Robert Palichleb natychmiast poddał pod głosowanie. Koalicyjna większość wniosek poparła.

Efekt był prosty: dyskusję zakończono, choć część pytań dotyczących podejmowanej właśnie decyzji pozostawała bez odpowiedzi. Po przegłosowaniu wniosku radni nie mogli kontynuować dyskusji ani zadawać dalszych pytań w tym punkcie obrad. Formalnie wszystko odbyło się poprzez głosowanie. Politycznie obraz jest jednak porażający: większość najpierw miała głosować bez odpowiedzi na część pytań, a następnie sama zdecydowała, że więcej pytań już nie będzie.

Tego jawnego lekceważenia zasad przejrzystości nie wytrzymał radny Dariusz Gałecki. Wobec procedowania w takim trybie radny oświadczył otwarcie, że w „takiej farsie udziału brać nie będzie”, po czym demonstracyjnie opuścił salę obrad.

Trudno o bardziej wymowny komentarz do przebiegu tej części sesji.

Ostatecznie koalicyjna większość podniosła ręce za uchwałami. Dobre Zdrowie Sp. z o.o. otrzyma możliwość korzystania z publicznych lokali bez przetargu przez 10 lat. Pytania o kryteria konkursu, koszty obsługi prawnej i zasadność tak długiego okresu pozostały bez odpowiedzi przed głosowaniem. Przychody i ewentualne zyski z prowadzenia POZ będą odtąd przypadały prywatnemu operatorowi. Problemy finansowe pozostałej części SP ZOZ od tego jednak nie znikną.

Można bronić decyzji o przekazaniu POZ prywatnemu operatorowi. Można argumentować, że szpital nie jest w stanie dalej prowadzić tej działalności. Można nawet próbować przekonywać mieszkańców, że dziesięcioletni najem bez przetargu leży w interesie publicznym. Ale wtedy trzeba stanąć przed radnymi i mieszkańcami, przedstawić liczby, dokumenty i odpowiedzieć na pytania.

Tutaj wybrano inną drogę. Najpierw radnym zapowiedziano odpowiedzi na piśmie, a więc już po podejmowanej decyzji. Następnie większość przegłosowała zakończenie dyskusji. Na końcu ta sama większość przegłosowała uchwały.

Dziesięć lat. Publiczny majątek. Jeden oferent w konkursie na świadczenia. Najem bez przetargu. I pytania, na które odpowiedzi mają nadejść po głosowaniu. Jeżeli władze powiatu naprawdę są przekonane, że podjęły decyzję najlepszą dla mieszkańców i szpitala, powinny umieć jej bronić przy otwartych mikrofonach. Bez kończenia dyskusji wtedy, gdy padają niewygodne pytania.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry