Ochrona zdrowia chronicznie cierpi na niedofinansowanie, a każda publiczna złotówka powinna być dokładnie oglądana przed jej wydaniem. Tymczasem z ustaleń zamojskiej prokuratury wyłania się obraz porażających nadużyć finansowych byłych członków kierownictwa tomaszowskiego szpitala oraz wyjątkowej bezczelności byłego dyrektora. Zamiast odpowiedzialnego zarządzania – traktowanie publicznej kasy jak prywatnego folwarku. Zamiast procedur – nielegalne dodatki do własnej pensji, milionowe rozdawnictwo i omijanie prawa zamówień publicznych. A w dodatku główny oskarżony z niewzruszonym spokojem zasiada dziś w fotelu radnego powiatowego.
Prokuratura Okręgowa w Zamościu postawiła ciężkie zarzuty karne czworgu byłym członkom najwyższego kierownictwa placówki za ich działalność w latach 2017–2022. Lista prokuratorskich zarzutów z Kodeksu karnego obejmuje m.in. przekroczenie uprawnień, niedopełnienie obowiązków, wyrządzenie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach oraz poświadczanie nieprawdy w dokumentacji.
Zabezpieczone przez śledczych akta sprawy (sygn. 3025-1.Ds.145.2025) opisują mechanizm wyjątkowo zuchwałego drenowania publicznych funduszy. Łączna kwota szkody przekracza 1,6 miliona złotych. To pieniądze podatników, za które można by kupić nowoczesny sprzęt ratujący życie. Zamiast tego, trafiały one na konta w ramach nienależnych wypłat.
Ćwierć miliona za „gotowość” i milionowe rozdawnictwo
Główną postacią tej afery jest Andrzej K., były dyrektor naczelny. Śledczy zarzucają mu bezpośrednie doprowadzenie do gigantycznej szkody majątkowej w wysokości 1 643 463,45 złotych. Zdumienie budzi zwłaszcza mechanizm, po jaki sięgnięto.
W latach 2017–2022 Andrzej K. miał wypłacać sobie z publicznej kasy dodatkowe wynagrodzenie za tzw. „gotowość do pracy”. Jak bezlitośnie obnaża to prokuratura, ani ustawa „kominowa”, ani stosowne uchwały Zarządu Powiatu nigdy nie przewidywały takiego składnika wynagrodzenia dla dyrektora. Ta samowola kosztowała podatników dokładnie 273 030,07 zł, które bezprawnie zasiliły konto dyrektora. Ćwierć miliona złotych piechotą nie chodzi, ale – jak widać – dla niektórych prawo to tylko sugestia. W „legalizacji” tych wypłat miała pomagać ówczesna księgowa tomaszowskiego szpitala.
To jednak nie koniec. Śledczy wzięli pod lupę również zarządzenie Andrzeja K. z 20 grudnia 2021 roku. Omijało ono obowiązujący Regulamin Wynagradzania (który w ogóle nie dawał takich możliwości) i lekką ręką rozdysponowało kolejne 1 370 433,38 zł z publicznych pieniędzy.
Fikcyjne zakupy i ślepa księgowość
Żadna złotówka w sprawnie działającej instytucji nie powinna wyjść bez akceptacji działu finansowego. Dlatego prokuratorskie zarzuty objęły również Główną Księgową, Elżbietę H. To jej rażące niedopełnienie obowiązków i brak kontroli miały umożliwić dyrektorowi omijanie prawa i swobodne dysponowanie majątkiem placówki.
Elżbieta H., wspólnie z Ryszardem Z., Zastępcą Dyrektora ds. Techniczno-Eksploatacyjnych, odpowiedzą również za zuchwałe poświadczanie nieprawdy w dokumentach (art. 271 § 1 k.k.). W 2022 roku oboje mieli podpisywać faktury za dostawy oleju napędowego, oficjalnie potwierdzając, że zakup odbył się zgodnie z ustawą Prawo Zamówień Publicznych. Prawda okazała się zupełnie inna: choć zaplanowano wydatki na paliwo w wysokości ponad 260 tysięcy złotych, wymaganego przetargu nigdy nie przeprowadzono, a umowy po prostu nie było.
Majątki zabezpieczone. A oskarżony zasiada w radzie
Fakty te oficjalnie potwierdza prokurator Rafał Kawalec, Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu. Z informacji przekazanych przez rzecznika wynika, że w toczącym się śledztwie zarzuty popełnienia przestępstw przedstawiono całej czwórce byłych członków kierownictwa: Andrzejowi K., Piotrowi G., Ryszardowi Z. oraz Elżbiecie H. Śledczy nie mają wątpliwości, że doszło do naruszeń Kodeksu karnego związanych z ujawnionymi nieprawidłowościami w tomaszowskim szpitalu.
Organy ścigania podjęły już rygorystyczne kroki finansowe.
– W sprawie wobec podejrzanych nie stosowano środków zapobiegawczych, natomiast stosowano zabezpieczenia majątkowe na ich mieniu. Postępowanie przygotowawcze w przedmiotowej sprawie nadal pozostaje na biegu – podkreśla stanowczo prok. Rafał Kawalec.
Zablokowanie prywatnych majątków byłej dyrekcji to wyraźny sygnał, że państwo zamierza odzyskać wyprowadzone pieniądze.
Jednak w całej tej sprawie najbardziej oburza brak politycznej i moralnej odpowiedzialności. Główny podejrzany, Andrzej K., po zakończeniu swojej „działalności” na stanowisku dyrektora, wystartował w 2024 roku w wyborach samorządowych z list KWW Samorządowcy. Dziś, z prokuratorskimi zarzutami o wyrządzenie szkód w wielkich rozmiarach na karku, zasiada w Radzie Powiatu Tomaszowskiego – pouczając innych z fotela radnego i współdecydując o losach publicznych pieniędzy. To wyjątkowy pokaz arogancji, na który opinia publiczna nie powinna pozostawać głucha.
Trudno o większy, niemal filmowy bareizm i hipokryzję, gdy spojrzymy na ostatnią aktywność radnego. Zamiast pokory, zafundował on mieszkańcom kuriozalny spektakl. Z jednej strony mamy człowieka, który według ustaleń zamojskiej prokuratury nie miał najmniejszych oporów, by z ominięciem regulaminów uszczuplić kasę szpitala na miliony złotych, a pod jego bokiem legalizowano dokumenty przy gigantycznych zakupach paliwa bez przetargu. Z drugiej – ten sam człowiek z wielkim oburzeniem krzyczy ostatnio o łamaniu standardów, bo ktoś w końcu zamknął boczne drzwi stanowiące zagrożenie sanitarne na oddziale chirurgii. Drzwi, które on sam powinien zamknąć na klucz wiele lat temu.
Biorąc pod uwagę widmo odpowiedzialności z artykułu 296 Kodeksu karnego (wyrządzenie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach), wykreowanie się na uciśnionego obrońcę wejścia do kaplicy to stary, wyświechtany chwyt odwracania uwagi od prokuratorskich akt. Szkoda tylko, że w zderzeniu z faktami i zwykłym rozsądkiem jest tak rozpaczliwie absurdalny.
Sprawa dopiero się rozpoczyna. Przed nami zapewne kilkuletnia sądowa batalia. O dalszych losach byłego kierownictwa i odzyskiwaniu publicznych milionów będziemy informować na bieżąco.

