Rada Miejska czy Kancelaria Ochrony Burmistrza? Jak w Hrubieszowie kastruje się niewygodne skargi mieszkańców


Kiedy obywatel patrzy władzy na ręce i punktuje jej działania, lokalny samorząd powinien stanowić wzór transparentności i merytorycznej dyskusji. Jednak w Hrubieszowie obserwujemy zgoła inny mechanizm. Gdy do Rady Miejskiej trafiła skarga na publiczne zachowanie Burmistrz Marty Majewskiej, którego legalność i sposób wykorzystania funkcji publicznej stały się przedmiotem oceny, urzędnicza machina ruszyła do pracy. Dokumenty obnażają bezlitośnie mechanizm, w którym zamiast rzetelnej analizy, stosuje się prawny unik, kastrując treść niewygodnych pism.

Na sesji Rady Miejskiej w dniu 9 lipca 2026 roku doszło do sytuacji, która w dojrzałym samorządzie wywołałaby polityczne trzęsienie ziemi. Burmistrz Hrubieszowa Marta Majewska podczas sesji ujawniła dane pozwalające na identyfikację mieszkanki, która wcześniej złożyła zawiadomienie do organów ścigania. Burmistrz publicznie zapowiedziała również przeniesienie tej sprawy na swoje profile w mediach społecznościowych.

W odpowiedzi na te działania mieszkanka złożyła w dniu 20 lipca 2026 roku oficjalną skargę. I w tym momencie rozpoczyna się prawdziwy spektakl w wykonaniu radnych.

Sztuka kastracji niewygodnych faktów

Zajrzyjmy w dokumenty. Skarga złożona do Rady Miejskiej była niezwykle precyzyjna i wielowątkowa. Znajdowały się w niej cztery odrębne zarzuty. Zwróćmy uwagę w szczególności na dwa z nich:

  • Zarzut nr 2: Wykorzystanie funkcji organu wykonawczego gminy oraz trybuny Rady Miejskiej do próby publicznej dyskredytacji w odwecie za złożenie zawiadomienia do organów ścigania.
  • Zarzut nr 3: Groźba eskalacji naruszeń poprzez publiczną zapowiedź przeniesienia sprawy do mediów społecznościowych Pani Burmistrz.

Co w tej sytuacji robi Komisja Skarg, Wniosków i Petycji? Podejmuje uchwałę nr 3/2026, w której czytamy, że:

„Przedmiot skargi dotyczy oceny zgodności działania Burmistrza Miasta Hrubieszowa z przepisami regulującymi ochronę danych osobowych”.

Na podstawie tak sformułowanego przedmiotu sprawy Komisja wskazuje, że właściwy w zakresie ochrony danych osobowych jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych — i na tym kończy swoją analizę.

SKARGA Z 20 LIPCA
4 ZARZUTY

⬇️

UCHWAŁA KSWiP
„Przedmiot skargi dotyczy (…) ochrony danych osobowych”

⬇️

A CO Z ZARZUTAMI NR 2 I 3?

Nasuwają się więc bardzo proste pytania do radnych pracujących w komisji. Gdzie w tym uzasadnieniu są zarzuty numer dwa i trzy? Gdzie jest ocena wykorzystywania stanowiska do prób publicznej dyskredytacji? Odpowiedź jest porażająca. Te zarzuty w uzasadnieniu po prostu zniknęły. Komisja całkowicie je pominęła. Mało tego! Radni przecież uczestniczyli w tej sesji. Na własne uszy słyszeli to, co jest przedmiotem skargi na burmistrz Majewską.

Chłodna litera prawa, czyli dlaczego Rada nie może umyć rąk

Ten manewr komisji zderza się boleśnie z przepisami Kodeksu postępowania administracyjnego (KPA) oraz ustawy o samorządzie gminnym. Prawna analiza tej sytuacji obnaża konkretne błędy w procedowaniu.

Po pierwsze, zgodnie z art. 222 KPA, o tym, czym jest pismo, decyduje jego rzeczywista treść. Skarżąca postawiła w skardze konkretne zarzuty dotyczące sposobu wykonywania funkcji publicznej przez burmistrz (co wyczerpuje przesłanki z art. 227 KPA). Komisja nie może w swoim uzasadnieniu po prostu pominąć ich istnienia.

Po drugie, radni z komisji zdają się zapominać o art. 231 KPA. Przepis ten mówi jasno: jeżeli organ uzna się za niewłaściwy w danej sprawie, ma obowiązek niezwłocznie przekazać ją organowi właściwemu. Zatem, nawet jeśli komisja uznała, że wątek RODO należy skierować do Urzędu Ochrony Danych Osobowych, powinna była ten konkretny wycinek przekazać do UODO. Zastosowanie tego przepisu absolutnie nie zwalnia jednak Rady z obowiązku merytorycznego rozpatrzenia pozostałych, przypisanych jej ustawowo zarzutów z dokumentu (próba publicznej dyskredytacji).

Tymczasem w paragrafie pierwszym swojego dokumentu radni wpisali:

„Uznaje się, że Komisja Skarg, Wniosków i Petycji nie jest organem właściwym do rozpatrzenia skargi (…)”.

Problem polega na tym, że ustawa jasno stanowi inaczej. Zgodnie z art. 229 pkt 3 KPA to właśnie Rada Miejska jest organem właściwym do rozpatrywania skarg na działalność burmistrza. Co więcej, art. 18b ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym mówi wprost: to Rada gminy rozpatruje skargi, a komisję powołuje się wyłącznie w tym celu. Komisja może i powinna przygotować Radzie stanowisko, ale jej opinia nie zastępuje ani nie znosi ustawowej kompetencji samej Rady do ostatecznej oceny zachowania organu wykonawczego.

Warto przy tym przypomnieć, że art. 225 § 2 KPA nakłada na organy samorządu obowiązek przeciwdziałania hamowaniu krytyki i innym działaniom ograniczającym prawo do składania skarg. Trudno uznać za realizację tego standardu sytuację, w której część zarzutów dotyczących zachowania organu wykonawczego zostaje pominięta, zanim Rada w ogóle zajmie się ich merytoryczną oceną.

Dwie możliwości i test dla radnych

Nie przesądzamy jeszcze, dlaczego Komisja tak postąpiła. Możliwości są dwie. Albo członkowie komisji nie przeanalizowali skargi w sposób wystarczający, nie uwzględniając w swoim uzasadnieniu dwóch wyraźnie sformułowanych zarzutów, albo przyjęto taką interpretację dokumentu, której ostatecznym skutkiem jest całkowite wyłączenie Rady Miejskiej z oceny zachowania burmistrz Majewskiej. W obu przypadkach mamy do czynienia z ogromnym problemem dotyczącym jakości i standardów funkcjonowania lokalnego samorządu.

Już 17 sierpnia Rada Miejska zbierze się na sesji, by rozpatrzyć tę skargę w oparciu o ułomną uchwałę komisji. Jak ostatecznie brzmi projekt uchwały przygotowany dla całej Rady? Tego nie wiemy, podobnie jak nie znamy przedmiotu innych punktów obrad. Co znamienne dla standardów panujących w Hrubieszowie, w systemie informacji publicznej (BIP) przy dokumentach na tę sesję wyświetla się adnotacja, że „żądana strona nie została odnaleziona”.

Zwołanie sesji nadzwyczajnej nastąpiło 14 sierpnia (w piątek), a same obrady zaplanowano już na poniedziałek 17 sierpnia. Czasu na rzetelną analizę projektów przez radnych i zapoznanie się z nimi przez mieszkańców jest zatem „ogrom”. Może wzorem Rady Powiatu w Hrubieszowie warto od razu wprowadzić tryb „bez dyskusji”? W mieście obserwujemy właśnie kolejny ciekawy precedens – „sesję półtajną”. Wiemy, że się odbędzie, ale co będzie jej przedmiotem to już zgaduj-zgadula. Coraz lepiej…

Obywatele nie mogą więc nawet zapoznać się z projektami uchwał przed głosowaniem.

Komunikat wyświetlający się na stronie BIP Urzędu Miasta Hrubieszów zamiast projektów uchwał na najbliższą sesję. Zrzut ekranu z dnia 16 sierpnia 2026 r.

Poniedziałkowa sesja będzie prawdziwym testem tego, czy radni rzeczywiście samodzielnie wykonują swoje ustawowe kompetencje, czy też bezrefleksyjnie przyjmą stanowisko Komisji. Jeżeli Rada przegłosuje decyzję opartą na obecnym kształcie uchwały komisji, mimo wskazania przed głosowaniem, że jej uzasadnienie w ogóle nie odnosi się do zarzutów dotyczących próby publicznej dyskredytacji, będzie to czytelny sygnał, że większość radnych w pełni akceptuje sposób procedowania, który pozwala uniknąć merytorycznej oceny tych zarzutów.

W takim scenariuszu mieszkańcom pozostanie jedynie zadanie sobie pytania, czy wybrali swoich przedstawicieli do Rady Miejskiej, czy do Kancelarii Ochrony Burmistrza. Oczywiście polityka rządzi się swoimi prawami. Zrozumiałe jest, że od radnych wybranych z komitetu wyborczego burmistrz Majewskiej, posiadających zdecydowaną większość w Radzie Miasta, nikt nie oczekuje torpedowania jej inicjatyw. Nie po to wygrywali wybory. Nie chodzi jednak o polityczne sojusze, ale o kwestię absolutnie fundamentalną – o to, by w sytuacjach kryzysowych potrafili stanąć po stronie własnych, ustawowych kompetencji oraz praw mieszkańców.

W treści ślubowania składanego przed objęciem mandatu radnego nie ma ani słowa o lojalności wobec organu wykonawczego. Warto więc przypomnieć rotę tego ślubowania:

„Wierny Konstytucji i prawu Rzeczypospolitej Polskiej, ślubuję uroczyście obowiązki radnego sprawować godnie, rzetelnie i uczciwie, mając na względzie dobro mojej gminy i jej mieszkańców”.

Znalazł ktoś w tej treści coś o chronieniu burmistrza? O pomijaniu treści ze skargi na władzę? O udawaniu przed głosowaniem, że coś się nie wydarzyło? Ani to godne, ani rzetelne, ani uczciwe. Czy takie zachowanie ma na względzie dobro mieszkańców i gminy? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry